Cholera wie,co ja tu właściwie robię.
W normalnych warunkach nigdy nie poszłabym
do takiej szkoły.No,ale cóż sytuacja wymaga nadzwyczajnych środków.Moje poprzednie życie zostało w Miami,tutaj jestem jak biała kartka. Jak widać nie najlepiej zaczynam.Najpierw problem ze znalezieniem mieszkania,teraz szkoła dla bogatych dzieciaków. Niestety, jest najbliżej mojego mieszkania,a mnie nie stać,na codzienne dojazdy metrem czy autobusem.Swoją drogą,nie podobnym do mnie jest tak narzekać.
Muszę zacząć myśleć pozytywnie.Mają tu drużynę siatkarską,może nie będzie tak źle.
# Rozpoczęcie roku to nudna ceremonia z jeszcze nudniejszym przemówieniem dyrektora.
Każdy siedzi jak na szpilkach i myśli,kiedy będzie mógł wreszcie iść poznać nową klasę,wychowawce...
Tak jest w przypadku większości osób siedzących właśnie teraz razem ze mną na tej ceremonii. Jednak,ja należę do tych nielicznych,którzy wcale nie odczuwają euforii na myśl,że ich licealne życie właśnie się zaczyna. "To czas na miłość,poznanie przyjaciół na całe życie.." bla bla bla, nieprawda ! Ludzie są wredni i nie można im ufać. Przekonałam się o tym wiele razy i jeszcze na pewno wiele razy się przekonam. Nie skreślam ich od razu,jednak zachowuję pewien dystans, dopóki nie wybadam dokładnie jakie kto ma zamiary. Tak tu sobie w myślach gadam,wychodzę na odważną,ale to gówno prawda. Nigdy nie powiem tego na głos i nigdy nie będę w stanie wykrzyczeć co myślę o wszystkich dwulicowych twarzach...Niestety dostałam od Boga nieśmiałość i empatię. Te dwie cechy burzą we mnie wrogość i sprawiają,że chociaż mam tego wszystkiego dość,to nie dam rady powiedzieć *stop*.
# Myślę,że każdy obawia się przyszłości,tego czy zostanie zaakceptowany. Różnie też sobie ludzie z tym radzą. Oto jeden przykład:
wyżywanie się na potencjalnie "słabszych" i udowadnianie swojej 'fajności". Niestety w mojej klasie są takie dwa przypadki. Deby i jej koleżanka "od serca" Agnes. Obie robią wszystko,aby mnie upokorzyć i zmieszać z błotem. I na moje nieszczęście,często im się to udaje. Jak wspominałam, to co myślę, to jedno,a to co z tym zrobię,to drugie. W myślach zabijałam je wielokrotnie,w rzeczywistości jestem co najwyżej zdolna odbąknąć słabe "odwalcie się" i pójść w swoją stronę.
Ucieczką od, nazwijmy je "problemami", jest muzyka, i sport. Dwie najlepsze rzeczy w moim życiu. Okey niech będzie,że lody miętowe to trzecia rzecz ;p. W każdym razie, moje zszargane nerwy wręcz koi dźwięk pianina lub innego instrumentu.
#Od rozpoczęcia roku szkolnego minęły dwa tygodnie, w klasach porobiły się grupki,a ja nie widziałam potrzeby do nich dołączać, zresztą oni najwidoczniej też nie potrzebowali zamkniętej w sobie histeryczki. Ciągle waham się, czy zgłosić się do drużyny siatkarskiej,ale jest w niej Debi..
Stwierdziłam,że pójdę pooglądać trening po lekcjach i wypytać kogoś o szczegóły, jednak nie chce siedzieć i patrzeć z założonymi rękami jak czas płynie,a ja stoję w miejscu.
Tak jak zamierzałam,zaraz po ostatniej lekcji francuskiego z panią Smith. udałam się na halę sportową,która znajduję się w północnym skrzydle szkoły.
Po jednej stronie,chłopacy grali w kosza,po drugiej właśnie odbywała się zbiórka żeńskiej drużyny. Dostrzegłam kilka dziewczyn z mojego rocznika. Dosiadłam się do innych "obserwatorów",którzy siedzieli na trybunach.
Na początek pani trener sprawdziła obecność, potem usiadła na ławce,a rozgrzewkę zostawiła jakiemuś chłopakowi. Zgaduję,że to jakiś menadżer zespołu albo jej pomocnik.
Nie mogłam się jemu jednak dostatecznie dobrze przyjrzeć,bo stał tyłem. Dostrzegłam tylko niewielki kawałek tatuażu, który wystawał mu na plecach oraz kolczyk w lewym uchu. Tak cholernie zwracam uwagę na szczegóły..
Podczas ćwiczeń serwów, jednej z dziewczyn zbił się palec i na chwilę przerwano. W sumie to była już końcówka,chwilę potem drużyna opuściła halę, tak samo jak osoby,które patrzyły razem ze mną. Nikogo nie było. Stwierdziłam,że nie zaszkodzi poodbijać sobie trochę,dawno nie grałam. Zeszłam na boisko i wzięłam kilka piłek,ustawiając się za linią.
Zaczęłam serwować, szło mi całkiem dobrze,Nagle w pewnym momencie,tuż przed uderzeniem w piłkę, ktoś do mnie krzyknął:
-Ej! Co ty tu robisz? Już po ćwiczeniach...-piłka trafiła w siatkę.... eh, a tak dobrze mi szło ;/. Odwróciłam się,żeby zobaczyć kto mi raczył przeszkodzić i...
***
Szybko poszło z tym rozdziałem ;).
Kto przeszkodził Clary?
Hmm ciąg dalszy w 2 rozdziale.
Zachęcam do komentowania, jak i do zajrzenia na mojego
* aska: http://ask.fm/Agatha25659070
Do następnego. ;) ~A.